Dni Wolnego Oprogramowania–refleksje po konferencji

DSC4776.jpg

_DSC4455W ostatni weekend odbyła się trzy dniowa impreza dla fanów wolnego oprogramowania. Edycja 7-ma. Impreza bardzo ciekawa ze względu na dwa aspekty, zapoczątkowana została jako bardziej spotkanie fanów linuksa mające na celu zarazić innych i pokazać jak postawić pierwsze kroki w nowej rzeczywistości a po drugie w całości skupiająca się na rozwiązaniach Open Source-owych – czyli teoretycznie bez komercji. Tako niesie wieść gminna.

Jeszcze trzy lata temu, mimo że impreza już była całkiem spora to ciągle była mocno “amatorska”, w zaimprowizowanej na “aulę” salce, przy szkolnych ławkach – ale się kulało jakoś. W zeszłym roku pierwszy raz impreza przeniosła się na bielską ATH. Wszystko zaczynało wyglądać coraz lepiej. W tym roku imprezę pod swoje skrzydła wzięła fundacja Mikstura.it czyli jak dobrze rozumiem, “propagandowe” skrzydło  firmy Selleo  – chłopaków organizujących spotkania pod tytułem mikstura. Jak ktoś ciekaw kto w których zarządach zasiada i jakie to ma wszystko powiązania niech szuka po KRS-ach i stronach. Najważniejsze jest  to, że DWO teraz wygląda bardzo profesjonalnie. Elegancka aula na ATH, salki w których odbywały się warsztaty też niczego sobie, do tego kanapki i kawa (rozpuszczalna ale zawsze jakaś to kawa) klocki lego, Oculus Rift, Unity 3D

_DSC4686_DSC4776

i…….. główny sponsor Microsoft.

Trochę ekstrawagancko co nie? Myślę, że wiele osób mogło być zszokowanych i powiem szczerze śmieszyło mnie, że wszyscy chodzili z logiem Microsoftu na piersi mimo że konferencja od lat była mocno ukierunkowana na Linux-a a w trakcie jej trwania leciał nie jeden żart pod adresem miękkiego. Sam trochę też się przyczyniłem to Microrewolty bo wystąpiłem z wykładem o C# (fot. . Co fajne to wiele osób było mocno zdziwionych jak dużo Microsoft robi w me_at_dwokategoriach otwartego oprogramowania. Myślę, że większość była bardziej zainteresowana niż nastawiona “anty” a to jest dobre bo obie strony z tego mogą wyciągnąć wiele korzyści. Przed małym miękkim jeszcze długa droga do pełnej otwartości ale to co widzę co dzieje się obecnie i od jakiegoś roku lub dwóch powoduje, że z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

A wracając do DWO, to skok pomiędzy tym i zeszłym rokiem był tak duży (nie mówiąc o wcześniejszych latach), że z niecierpliwością czekam na przyszłoroczną edycję i tak jak gdzieś wcześniej napisałem, że nie jest to jeszcze konferencja na którą jechałbym przez pół Polski, to muszę  to odszczekać – myślę, że na przyszłoroczną edycję można przez te pół Polski przejechać. Oby tylko w przyszłym roku znowu DWO nie zeszło się z SFI oraz Global Day Of Azure (czy jakoś tak).

Zdjęcia dzięki uprzejmości Pani Kasi Jasiewicz, dziękuję.

Szybki wpis o DWO

Dni wolnego oprogramowania, dzieje się.

To już kolejna edycja konferencji DWO czyli dni wolnego oprogramowania. Tym razem pod skrzydłami fundacji mikstura.it – blisko (chyba) związanej z firmą selleo. Na pierwszy rzut oka wspolpraca wychodzi na dobre bo jest wszystkiego więcej. Więcej warsztatów, więcej ludzi z obsługi no i więcej uczestników. Jak na razie pogratulować – jak na razie ponieważ pisze to na gorąco zaraz po pierwszym dniu.

W tym roku postanowiłem wystąpić i będę opowiadał co tam z Open source-a jest w świecie c#. Temat wpisał się bardzo fajnie bo głównym sponsorem jest firma Microsoft. Zaraz po moim wykładzie ma być coś o azure wiec wszystko zostało fajnie ułożone.

Jeśli zatem macie trochę wolnego w ten weekend to zapraszam na Ath w Bielsku.

Hello World w Clojure

Z okazji publikacji Java 8 i nowego Intelij ze wsparciem dla Java 8 od słowa do słowa zeszło na clojure. No to stwierdziłem, że napiszę hello world, takie co to zapyta o imię i wypisze na ekranie.


(ns hello)

(defn -main
    []
    (println "What is your name?")
    (
        let [yourName (read-line)]
        (println "Hello" yourName)
    )
)

Udało się :)

Pracownik pracodawca – sprzeczność interesów

Dzisiaj nie technicznie jednak temat bardzo ważny bo przecież połowę życia spędzamy w pracy.

Tak połowę. Czas to najcenniejszy zasób jaki mamy (najcenniejszy asset jeśli pracujesz w korpo). Doba dla wszystkich ma tyle samo godzin, minut i sekund. Nikt na ziemi nie dostał go mniej lub więcej, wszyscy dokładnie tyle samo, jak w komunie. Z tego jakieś 8h zużywamy na spanie – średnio 8h bo jedni śpią mniej inni więcej ale Ci z białych fartuchach mówią, że 8 jest zdrowo. Zatem pozostaje 16h dobo/życia. Z tego teoretycznie 8h spędzamy w pracy czyli połowę świadomego dobo/życia. Połowę, życia w pracy!!!! No i teraz pytanie, czy chcesz spędzić ten czas w kiepskiej atmosferze, która wysysa Twoje soki życiowe? Gdzie rano wstając mówisz, że idziesz do roboty a po południu jesteś tak wypompowany, że jedyne na co możesz sobie pozwolić to włączenie 4 sezonu mody na sukces i powolna wegetacja? Dość grubo, na szczęście takich sytuacji jest bardzo mało i myślę, że większość ludzi ma radar na takie patologie co jednak z miękką wersja?

Chciałbyś poznać async/await ale nie możesz bo nie możemy przejść z projektem na frameworka wyższego niż 2.0?

Chciałbyś pojechać na konferencję ale nie możesz bo….. wiesz dużo pracy, może w przyszłym roku.

Chciałbyś zacząć pracę z TDD ale nie możesz bo my mamy inny charakter pracy (!!??!)

Chciałbyś wprowadzić Scrum-a ale nie możesz bo “ludzie będą się czuć przesłuchiwani”.

Można mnożyć, ale wiadomo o co chodzi. Jakoś tak jest, że zaczynając przygodę z firmą/zespołem, wszystko na początku wygląda super, ale z czasem pojawiają się różne taki kwiatki. Tutaj właśnie pojawia się sprzeczność interesów z tematu tego posta. Należy sobie uświadomić, że żaden pracodawca (bez względu czy to praca na etat czy inny rodzaj współpracy) nie będzie nas głaskał po głowie i zawsze pozwalał na wszystko co chcemy albo lepiej, ciężko takich znaleźć. Zbieżność naszych zawodowych/rozwojowych interesów jest czasowa z tym czego chce pracodawca. I nie ma w tym niczego złego. To tak działa. Nie można mieć za złe pracodawcy, że np. nie przechodzi na wyższego .net-a (czy inną Javę czy cokolwiek, wstaw tutaj co chcesz) bo przez to odciął by się od np. kluczowych klientów. Nie można mieć również za złe pracownikowi, że chce użyć czegoś nowszego.

Moja teoria na ten temat jest taka, wchodząc do zespołu nasze własne interesy powinny być maksymalnie zbieżne z interesami zespołu, dzięki temu będzie się wszystkim świetnie pracowało. Należy mieć jednak świadomość, że pewnie za 2-5 lat te interesy się rozejdą. Wtedy nie czas na marudzenie, że nie chcą nas wysłać na takie czy inne szkolenie i że nie możemy użyć tego czy tamtego (mimo, że może to są lepsze technologie). Wówczas nadchodzi czas na zmianę otoczenia. Jeśli oddamy się w ręce pracodawcy, to do momentu, aż będziemy mu potrzebni będziemy grać jak nam każe. W naszym zawodzie wątpliwe jest abyśmy tak zdołali dociągnąć do ciepłej emeryturki. Jest większa szansa, że pewnego dnia zostaniemy wyrzuceni jak zużyty sprzęt. Dlatego, bierz swój los w swoje ręce. Ucz się tego, co chcesz i co uważasz za przydatne i pamiętaj, że współpraca z firmą jest tymczasowa. Jeden pracodawca w tej branży dłużej niż 10 lat wymaga poważnego “reality chceck”. Może trafiłeś idealnie i jesteś szczęśliwy a może wygoda i pozorna stabilność uśpiły Twoją czujność.