Ostatnio przeglądałem statystyki mojego bloga i okazało się, że tematyka około Windows 7 oraz całego gorącego okresu pobierania był naprawdę hitem. Nie spodziewałem się, że te wpisy wywołają aż tyle ruchu. Najwyraźniej wiele osób bardzo czeka na wszelkie informacje o W7. Niestety nie zebrałem się aby napisać wcześniej o instalacji, ale chyba lepiej późno niż wcale
Zatem po przynudnym wstępie przejdźmy do instalacji. Pierwsze co to wita bardzo ładna animacja (którą postaram się wkrótce nagrać i upublicznić do wglądu) Startin Windows i jedziemy do przodu

Windows 7 generalnie instaluje się bez większych problemów. Instalka sprowadza się bardziej do czekania na zakończenie, niż na podejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Użytkownik jest prowadzony za rękę niczym dziecko we mgle.



Z ciekawostek system już podczas instalacji pobiera poprawki (update-y). Jest nadzieja, że zaraz po uruchomieniu przynajmniej najważniejsze, krytyczne pod względem bezpieczeństwa poprawki będą już zainstalowane. Jak dla mnie rewelacja


Po instalacji, jak zwykle komputer przygotowywuje się do pierwszego uruchomienia. Tym razem czas wpatrywania w ekran umili nowa, lepsza, ładniejsza animacja. Malkontenci stwierdzą, że to marnotrawstwo zasobów, ale moim zdaniem przy obecnych mocach obliczeniowych komputerów, na taki „luksus” możemy sobie pozwolić.

Windows 7 już prawie żyje

Aby w końcu pojawić się w pełnej krasie. Z rzeczy wartych zauważenia to: wreszcie odświeżony Paint, możliwość umieszczania gadżetów w dowolnym miejscu oraz zmieniony pasek zadań. Ten ostatni osobiście nie bardzo mi pasuje, ale pewnie jest to kwestia przyzwyczajenia i z czasem będzie on zupełnie naturalny – zobaczymy.
Powyższy opis instalacji jest dosyć krótki i służy bardziej zorientowaniu się jak nowy system wygląda, niż ma służyć pełnemu zgłębianiu tego co pracuje pod spodem. Jednak celem głównym jest zwrócenie uwagi, że przy instalacji dodatków dla maszyny wirtualnej pojawiają się problemy – właściwie nie podczas instalacji ponieważ te przeszły (u mnie) bez problemów a podczas ponownego uruchomienia.

I tutaj Windows 7 pokazuje bardzo ciekawe podejście (ciekawe i przydatne dla zwykłego użytkownika domowego) sam szuka problemów i próbuje się naprawić.

Jeśli nie uda mu się naprawić proponuje się przywrócić

Oczywiście tego typu narzędzia były już dostępne we wcześniejszych wersjach – i to od dość dawna, jednak wreszcie doczekaliśmy się ładnej graficznej otoczki. Nie mam nic przeciwko tekstowemu interfejsowi, ale jeśli mam do wyboru terminal tekstowy i graficzny to wybieram graficzny, w końcu mamy XXI wiek, zielone tekstowe terminale umarły prawie zupełnie a moce obliczeniowe dzisiejszych komputerów i kart graficznych są niewyobrażalne w porównaniu do sprzętu z lat 80-tych więc dlaczego nie wykorzystywać tego.
A wracając do samego systemu, graficznie wygląda bardzo dobrze. Oczywiście jest trochę zmian do których trzeba się przyzwyczaić (albo na nie narzekać) ale wygląda, że kierunek jest dobry. Mimo, że zainstalowana wersja to beta w dodatku pierwsza publiczna, to system zachowuje się bardzo stabilnie i raczej bezproblemowo (poza wpadką z instalacją dodatków do maszyny wirtualnej które u mnie skutecznie zabijają system).
To też może Cię zainteresować:
Luty 16th, 2009 at 13:33
Brrr, Windows 7.
Luty 16th, 2009 at 23:08
Mnie tam się podoba
Marzec 21st, 2009 at 13:41
Polecam najnowsza kompilacje 7057, ktora wyjdzie w niedlugo jako RC1. Mozna juz ja spotkac na torrentach. Jest jeszcze szybciej i niektore rzeczy zostaly poprawione w porownaniu do buildu 7000 (beta).
Kwiecień 3rd, 2009 at 11:55
Poczekam do oficjalnego wydania
jakoś wersje „torrentowe” nie uśmiechają się do mnie. Tak czy inaczej dziękuję za informację. Słyszałem już dużo b. dobrych opinni na temat W7 więc tylko trzymać kciuki aby Microsoft wypuścił coś „na święta”
Kwiecień 3rd, 2009 at 12:00
@majkel : mi też się podoba
@RAFi : u mnie efekt Brrr pojawia się na Windowsa XP.
Kwestia osobistych preferencji