Google Cloud Print czyli drukowanie maili i załączników z iPhone-a i innych

Google na Gmail Blog-u poinformowali o udsotępnieniu nowej usługi – Google Cloud Print. Usługa ta pozwala na udostępnienie swojej drukarki w chmurze (lub jak to kiedyś mówiliśmy – w internecie), dzięki czemu możemy drukować maile z poziomu gmaila z dowolnego miejsca na świecie bezpośrednio na naszej udostępnionej (tylko nam) drukarce. To co jest ptrzebne aby uruchomić tą usługę, to najnowszy Chrome – do pobrania tutaj ( wersja beta na systemy rodziny Windows, pozostałe będą wspierane w późniejszym terminie) – oraz konfiguracja Google Cloud Print connector – instrukcja jak skonfigurować Google Cloud Print znajduje się tutaj
Usługa wydaje się bardzo wygodna. Jak będzie natomiast się sprawdzać w rzeczywistości – czas pokaże.  Niewątpliwym plusem jest to, że możemy drukować tak załączniki i maile z poziomu dowolnego urządzenia – iPhone-a, Androida – jak i dowolnego miejsca poprzez interfejs webowy gmaila.

— update —

oczywiście możliwość wydruku dostępna jest przez  mobilny interfejs gmaila, bo przecież używając urządzenia mobilnego, nie mamy przy sobie drukarki. Korzystając z pełnego interfejsu webowego – na komputerze – mamy możliwość podpięcia drukarki i wykonywania normalnych wydruków.

Google Cloud Print pozwala drukować na wszystkich drukarkach, jakie są dostępne w komputerze, na którym uruchomiliśmy Google Cloud Print Connector

Darmowa nawigacja na telefon – Navigon

Darmowa nawigacja na telefon iPhone dostępna jest dla abonentów Ery. Chyba już każdy o tym napisał i każdy przeczytał. Dzisiaj pobrałem tą aplikację i przetestowałem ją szybko w mieście. Oto kilka przemyśleń. Po pierwsze obsługa, wyjątkowo prosta i intuicyjna. Wyszukiwanie celu za pomoca adresu to standard ale (jak na nawigację) wspomaganie jej za pomocą Google-a – hm…. świetna rzecz. Szybko łatwo i bez problemowo. Kolejna sprawa, jak już znajdziemy swój cel, navi podpowiada czego możemy szukać w okolicy. Opcja z parkingami jest bardzo przydatna. W końcu gdzieś to auto trzeba zostawić.

Jeśli jesteśmy przy parkingach, to warto zauważyć, że jadąc co jakiś czas pojawia się znaczek parkingu, dzięki czemu możemy szybko znaleźć jakieś miejsce na odpoczynek.

Klikamy znaczek P i wybieramy parking, który nas interesuje. Znowu bardzo szybko i wygodnie. Taka powinna być nawigacja, pomocna i nie wymagająca przegrzebywania się przez zawiłe menu setek POI i innych. Kolejna miła rzecz to nazwy kierunków jakie możemy zobaczyć na znakach.

Oczywiście nawigacja ma takie standardowe rzeczy jak tryb dzienny i nocny, automatyczne obracanie i kilka innych umilaczy.

Teraz łyżka dziegciu. Nawigacja jest bardzo uprzejmie gadatliwa. Proszę zrobić to, proszę zrobić tamto. To słowo proszę mimo, że bardzo uprzejme, mogli by sobie darować. Po półgodzinnej jeździe po mieście można zacząć reagować agresywnie na słowo „proszę”. Druga sprawa, navi ma dużo do roboty więc i procesorek pracuje mocno (na 3GS zauważyłem kilka razy coś ala przycięcie albo czkawkę) więc bateria na długo nie wystarcza. Na trasę dłuższą niż do sklepu trzeba zaopatrzyć się w kabelek samochodowy. No i to proszę przed każdym komunikatem, czy już o tym pisałem?

Co do jakości map, nie odbiegają od innych nawigacji, które miałem okazje używać, ani w jedną ani w drugą stronę. Raz wyprowadziła mnie navi na leśne dukty a potem uparcie chcała abym tam wrócił. Ustawiając adres domowy, koło sąsiada twierdzi że jestem u celu mimo że na skrzyżowaniach jest dokładna co do metra – a może podpowiada, że trzeba by sąsiada odwiedzić ;-).

Po jednym dniu testów (kilkanaście kilometrów po mieście) muszę stwierdzić, że szału nie ma ale za to jest bardzo przyzwoity kawałek programu. To w połączeniu z ceną (jakby ktoś nie wiedział, dla klientów Ery 0 PLN-ów 🙂 ) powoduje, że dostajemy świetny produkt, który jest zawsze w kieszeni. Całość uzupełnia świetny wyświetlacz iPhone-a zatem w pełnym słońcu widać gdzie jechać.

Zobaczymy jak to będzie się sprawdzać przy jakiś większych wyjazdach.